Wetlina 2017 – Dzień 6 – Racibórz

/Wetlina 2017 – Dzień 6 – Racibórz

Wetlina 2017 – Dzień 6 – Racibórz

Czy Racibórz da się lubić?

Dzień zaczynam od zwiedzenia zamku w Niedzicy. Przede mną trasa do Raciborza czyli jakieś 230-240km. Dziś już nie robi na mnie wrażenia taka odległość. W planie postoje w Suchej Beskidzkiej po przejechaniu okolic Babiej Góry, w Wadowicach na kremówkach – wiadomka, i w Pszczynie na zamku.

Trasa przez Nowy Targ, Czarny Dunajec, Jabłonkę aż do Zawoji rewelacyjna. Wzniesienie pod Babią Górę od wschodniej strony bardzo łagodne i bez większych trudów dotarłem na szczyt, a stamtąd przepiękną serpentyną na sam dół. Swoją drogą Zawoja to chyba najdłuższa wieś przez jaką jechałem…

Kremówki Papieskie

Dojazd do Wadowic bez większych ochów i achów ale też nie nudny. Same Wadowice zapchane turystami niestety. Ładne, całkiem zadbane miasteczko, chwila przerwy na ciacho, kawę i lody.

Z Wadowic w zasadzie pędzikiem do Pszczyny. Zaraz za Wadowicami przejeżdżałem obok ośrodka Młyn Jacka. Strasznie ciekawa bryła tego obiektu ale niestety nie chciałem już tracić czasu i się nie zatrzymałem. Później doczytałem, że to hotel i SPA. Będę musiał kiedyś tam wrócić bo wygląda na fajne miejsce. Może ktoś był to chętnie poznam opinię!

Kilka kilometrów dalej kolejna niespodzianka. Na tyle zaskoczyła mnie ta miejscówka, że zatrzymałem się na chwilę sprawdzić co to jest. Okazało się, że to ośrodek Molo Resort i wierz mi odwiedzę to miejsce jeszcze kiedyś na bank… 😉

Pszczyna za trudna dla mnie

Późno wyjechałem z Niedzicy, trochę czasu spędziłem w Wadowicach i zaczynał się robić wczesny wieczór. Wjechałem do Pszczyny i tutaj niespodzianka. Gęsta sieć uliczek i urokliwy rynek ale nawigacja mówi w prawo, a znaki w lewo… Albo prosto… Albo zakaz… Wariactwo… Jeśli ktoś siedział w środę 20.07.2017 w okolicach godziny 17:00 w rynku na kawie to ja najmocniej przepraszam, że trzykrotnie przejeżdżałem pomiędzy stolikami ale w panice szukałem parkingu, z którego mógłbym dotrzeć na zamek. Ostatecznie jednak poległem i odpuściłem sobię tę atrakcję. Będzie jeszcze okazja by wpaść w tamte strony.

Do Raciborza dotarłem między 19:00-20:00 i już nie miałem sił i chęci do zwiedzania tym bardziej, że w sobotę miałem wrócić na Intro Festiwal. Dodatkowo nocleg miałem tuż przy zakładzie karnym i jak zdążyłem się zorientować od centrum Raciborza był to kawałek. Poszedłem spokojnie spać nie podejrzewając jaką niespodziankę zgotuje mi ostatni dzień Wielkiej Wyprawy…

By |2017-08-30T11:15:00+00:00Lipiec 20th, 2017|Wetlina2017|0 Comments